
Dzisiaj Kerstin u mnie nocuje i rano idziemu na sniadanko gdzies a pozniej na lotnisko bo o 11 z minutami wylatuje.
No i wkoncu oficjalne zakonczenie roku. Rano proba 2 i pol godziny a wieczorem uroczysta ceremonia 2 godziny. Ze naszej szkoly kolory ro szary i bordowy to dziewczyny mialy szare szaty a chlopacy bordowe. Dla dzieciakow w US graduation to jedno z najwazniejszych wydarzen w ich zyciu. Wszystko zaczelo sie od oficjalnego przemarszu wszystkich seniorow i zajeciu miejsca na scenie. Nastepnie przyszly przemowy (dyrektor, najlepszy student, drugi student z najlepszymi ocenami, i zaproszony gosc - prezydent collegu w Corning) . Kolejne bylo wypowiedzienie posluszenstwa i zobowiazania do flagi US no i oczywscie hymn Stanow (The Star Spangled Banner). No i wreszcie rozpoczela sie najwazniejsza czesc - rozdawanie stypendiow (oczywisce tylko dla obwatelii US). W podsumowaniu dyrektor powiedzial, ze ogolna kwota rozdana w tym roku wynosila $ 500.000.:P BEczka. Pol miliona dolcow w wiosce gdzie jest 1000 mieszkancow. Ostatnia czescia ceremonia bylo odbieranie przez kazdego dyplomu, przezucenie tassel'a (tego wisiorka przy berecie) i pozniej zdjecia ze znajomymi:)
Na zakonczenie dnia ognisko u Kerstin do 1 nad ranem:)

ta rzezba Polaka
noze
Kerstin wpadla na nocke. Pogadalysmy sobie, poszlismy na pizze i lody a na drugi dzien zakupki. Trzeba korzystac... Tak malo czasu zostalo, wiec trzeba robic wszystko co mozliwe. Smutno bedzie sie zegnac. Obiecalysmy sobie, ze bedziemy pisac listy no i odwiedziac sie. Wkoncu Niemcy to nie drugi koniec swiata:P A znajomosc trzeba utrzymywac bo pozniej jest co wspominac. Nawet juz zaczelismy planowac 'Europe trip' na nastepne wakacje. A dokladniej cel to Czarnogora, odwiedzic Miko. On z nas wszystkich jako pierwszy wraca do starego zycia. Jak sie dowiem dokladnie w jaki dzien i o ktorej godzinie, to sporobuje Lise namowic zebysmy pojechali go pozegnac na lotnisko. Jutro ostani dzien szkoly. Dobrze, ze 6 pierwszych lekcji mam jakby wolne, wiec bede mogla z ludzmi gadac i ostatni raz szwedac sie po szkole, a 3 ostatnie lekcje - egzaminy koncowe 'finals'. Ale mysle, ze podczas tygodnia bede przychodzic czasami do szkoly nauczycieli odwiedzac.
Oj dlugi to byl dzien!!!!!! Pobudka o 5 rano. Spakowanie, przyszykowanie i w droge by jak najwiecej zobaczyc. Oczwyscie po drodze musielismy sie zatrzymac na sniadanku to ja sobie zamowilam 2 amerykanskie nalesniki, ale bez syropu klonowego:P Prawie dwie i pol godziny jazdy i bylismy w Buffalo. To juz takie jedno z wiekszych miast w moim stanie. Slynie z ''Buffalo Chicken Wings" (strasznie pikantnych skrzydelek), a takze z jednej z najwiekszch populacji ludnosci polskiej w USA, oczywiscie nie liczac Chicago. Najpierw poszlismy do Zoo. Rozczarowalam sie. W Polsce znacznie wieksze sa ZOO. Tutaj cale mozna bylo obejsc w godzinke. Ale i tak fajnie bylo. Malpy byly brechowe:) i last deszczowy byl interesujacy.
Pozniej wybor kolejnego miejsca nalezal do mnie. Troche moj przewodnik poczytalam i znalazlam kilka polskich miejsc np: Kosciuszko Street, Sobieski Street, ale nie chcialam ich ciagnac tylko zeby zobaczyc tabliczke z nazwa. Znalazlam takze, ze jest tam pomnik Kazimierza Pulaskiego, ale tam sie nie udalo dotrzec. Sukcesem skonczylo sie poszukiwanie Broadway Market, gdzie zarowno w internecie jak i w przewodniku pisalo, ze tam mozna jakis polakow spotkac. Ale zapyziala to byla dzielnica. Wiekszosc to bylo murzynow. MArket to taki stary, tez zapyzialy byl. Kilka sklepikow z pierdolkami. Rozne koszulki z polskimi napisami, kubki i inne pamiatki.
JAK TO ZOBACZYLAM TO MYSLALAM, ZE PEKNE ZE SMIECHU, NO I FOTKE OCZYWISCIE, ZE MUSIALAM PSTRYKNAC.
A z jedzenia to byla piekarnia ''Chrusciki" i sklep miesny ''Lewandowski" czy cos takiego. W piekarni z takich polskich rzeczy to byl makowiec, ciasto drozdzowe z kruszonka, chrusciki i rogaliki. Tak pochodzilam sobie po tym markecie i nikogo nie slyszalam mowiacego po poslku:( Znalazlam Lise i Scota i usiadlam z nimi przy stoliku i tak sobie gadalismy i Scott zaczal, ze pewnie mam cykora, zeby podejsc do takich dwoch starszych babc i sie spytac czy po polsku mowia. Ja do niego: ''Ja mam cykora???". Nigdy!!! Podeszlam do nich no i zaczynam czy mowia po polskui moje zaskoczenie bo odpowiedz byla TAK. To wymienilam z nimi kilka zdac i one mi powiedzialy, ze w piekarni pracuje mloda dziewczyna, ktora tez zna polski to pozniej do niej poszlam. Ale takie strasznie dziwne uczucie mowic do niej po poslku i w tym samym czasie do Lisy po angielsku. Jak gadalam z babciami to jedno zdanie mowilam po angielsku a kolejne po polsku, strasznie trudno bylo mi sie przestawic.
No i najwazniejsze - wodospad Niagara. Cos niesamowitego. Stojac po amerykanskiej stronie wodospadu widzi sie Kanade. Mnostwo turystow a najwiecej to chyba Hindusow(znaczy sie z Indii). Mozna bylo wodospad ogladac z tarasu widokowego, a my poszlismy na przejazdzke statkiem u podnoza calego wodospadu. Kazdy dostal plaszcz przeciwdeszczowy bo wode rozbryzgiwalo na wszystkie strony. Wodospad Niagara ma jakby takie dwa podrzedne wodospady : American Falls and Horseshoe Falls(bo jest w ksztalcie podkowy). By te wrazenia pozostaly na cale zycie trzeba bylo zrobic cos superrr.... Sluchawki na uszy, pas zapiac i startujemy. Domyslacie sie juz na co mnie ponioslo??? Przeliecialam sie helikopterem nad wodospadem Niagara. Siedzialam w pierwszym rzedzie obok pilota. Widoki niesamowite i przezycia niezapomniane.
I czyz nie mam racji, ze to ksztalt podkowy????
Ostatnie pamiatkowe zdjeciu juz po locie.
Jednej rzeczy, ktorje nie widzialam - wodospad noca (po godzinie 9 p.m.)

W srode z klubem teatralnym pojechalam do Binghampton by zobaczyc musical ''RAIN" Beatlesow. Kilka osob nie mogla pojechac a bilety byly juz zaplacone, wiec za freeko obejrzalam koncert warty $50. A to trzeba bylo zobaczyc i przezyc. Po dwoch stronach sceny byly 2 telebimy, na ktorych lecialy relacje z prawdziwych koncertow Beatlesow. Piosenkarze wcielajacy sie pod nich wygladali jak prwdziwi. Na ekranie leciala relacja z koncertu i w tym samym czasie byla wykonywana ta wlasnie piosenka. Faceci byli tak samo ubrani, te same fryzury, te same gitary. Kazdy ruch na ekranie, byl w tym samym czasie na scenie. Wszystko wygladalo tak realistycznie. Piosenkarze zachowywali sie jak prawdziwi Beatlesi. Atmosfera naprawde super. Ludzie tanczyli, spiewali. A musical na skale Broadway-u. www.raintribute.com
Watkins Glen- przepiekny park z malymi wodospadami.
Szczeki rekina w porownaniu do czlowieka.
yyyyyyyy??? czy mam jakies szanse w starciu z misiem???
No i pozniej mielismy obiazd po miescie. Widzialam Bialy Dom, Pentagon, budynek gdzie drukuja dollary i memorial Thomasa Jeffersona. Nie mozna bylo blizej podjechac do domu prezydenta, bo po 11 wrzesnia zamknieto ulice przed Bialym Domem. Pozniej spotkalismy sie z nasza przewodniczka i dalej to juz pieszo trzeba bylo zasuwac. Zobaczylismy pomniki upamietniajace zabitych zolnierzow podczas drugiej wojny swiatowe i wojny w Wietnamie. Na samym koncu parku byl ogromny pomnik Abrahama Lincolna.
No i o 6 rozpoczelo sie najlepsze. Ekslusywny kurs z obiadem. Jedzonko bylo pyszne. Mozna sobie wybrac z karty, no i oczywiscie z deserem:) Inni gosie wystrojeni w garnitury i suknie, ale my nie musielismy bo mielismy prywatna sale z wlasnym dj-em. Zachod slonca byl przepiekny. Ogolnie imprezka zaczela sie kolo 9 kiedy wszyscy wyszli na parkiet i zaczelismy tanczyc. Az sie dziwnie poczulam, bo tyle czasu minelo kiedy ostatni raz tanczylam, ze moglam troche zapomniec. Moze przesadzam:) Do portu przybilismy o 22 i przy wyjsciu rozdawali truskawki w czekoladzie. Zyc i nie umierac:P 
Ja, Ray i Stewy
Ja i Charly i zachod slonca
Do hotelu za Washingtonem jechalismy kolo godzinki. Ponownie nie dadza sie wyspac - 7 rano sniadanie no i dalej w droge. 3 godziny jazdy i HersheyPark - pork rozrywki. Masakra to rolercostery byly kolejki po 2 godziny czekania. Oczywiscie, ze nie czekalam:) Pojezdzilam sobie na wolniejszych kolejkach i obejrzalam kilka pokazow. No i teraz to juz tylko zostala podroz powrotna. Siedzialam ze Stephanie w autobusie no i jak by 2 osoby to bylo niewystarczajaco to Ray sie nam wbil na trzeciego. Ogladalismy horror, chyba jego nazwa byla Dead Silence. Dokladnie nie jestem pewna bo wiecej przegadalismy. Nikt z naszej trojki dokladnie nie wiedzial o co chodzilo w filmie. A pozniej jak juz wiekszosc autokaru spala, to my poszlismy do kierowcy zeby podlaczyl Ray'a ipoda i rozpoczelismy nasze spiewanie, albo wycie:) Ja, Ray i Stewy:)
Stewy i jego boski kapelusik:)
Ciagle jeszcze pamietam moje pierwsze dni w Addison, a pozniej poczatki szkoly. Wszystko wydaje sie jakby to bylo w zeszlym tygodniu. Ale to tylko zludzenia. Nieprawdopodobne jak szybko te 9 miesiecy zlecialo. Tylko 2 tygodnie szkoly zostalo a pozniej officjalne zakonczenie szkoly (graduation) 26 czerwca no i powrot do domu.
Zaczynaja sie wspomnienia, zbieranie podpisow, pamiatek i adresow. Jak to zawsze bywa niktorych sie lubialo a innych nie. Nigdy nie zapomne tego amerykanskiego poczucia humoru i glupich pomyslow:P Przestaje sie rozczulac na dzisiaj i zabieram sie do pakowania bo jutro kolejna niezapomniana wycieczka=> WASHINGTON DC WITA!!!! A na wspominanie jeszcze przyjdzie czas.
Piekna pogoda i zabawa to mi sie podoba. Dzisiaj chyba z 27 stopni bylo, troche sie podpieklam. A do szkoly oczywiscie musielismy pojsc tylko zamiast siedzenia w klasach i nauki mielismy wszystko na zewnatrz. Na poczatku tylko w audytorium mielismy prezentacje i dostalismy ksiazki upamietniajace caly rok szkolny.A tak to pozniej kazdy mogl robic co mu sie podobalo. Byla scianka wspinaczkowa, dmuchana zjezdzalnia, mecze softballu, baseballu, ping-pong, zespol rockowy, samochod z lodami i moj nauczyciel od plastyki rysowal portery jak ktos chcial. Naprawde fajny dzionek byl.
Ja i Carey
Ja, Cody i Charly
Zawziecie brne na sam szczyt:)
Tia w meczu seniorzy przeciwko nauczycielom
Pamietam, ze jak jeszcze w Polsce bylam to najwieksze moje marzenie zwiazane z wyjazdem do Stanow to byl Nowy York. A tu patrz, tak mi sie poszczescilo, ze w sobote bylam drugi raz. Trudno powiedziec kiedy bylo lepiej. Za kazdym razem co innego robilismy i zobaczlismy. Ale pogoda byla zdecydowanie lepsza wczoraj. W grudniu mozna bylo zamarznac. Wczoraj w NY kupilismy sobie takie objazd po dolnej czesci Manhattanu w dwupietrowym busie z przewodnikiem. Tak wysoko bylo, ze az glowy trzeba bylo chowac jak sie do swiatel zblizalismy. Wkoncu zobaczylam Statue Wolnosci. Tylko z oddali, bo promy juz nie plywaly, ale mi to jak najbardziej wystarczy. Troche sobie pochodzilismy po Chinatown i Little Italy a na koniec oczywscie 5th Avenue. Ale jaka beczka byla na drodze powrotnej. Czesc osob co jechala z nami to na mecz baseballowy Yankees poszla no i sie nachlali. Takie pierdoly wygadywali na drodze powrotnej, ze nie moglam sie przestac smiac.
Statua Wolnosci
Przed Rockefeller Center tam gdzie w zime jest duza choinka i lodowisko
Little Italy - dzielnica wloska (wloskie knajpki, restauracje i wszyscy kelnerzy po wlosku miedzy soba gadali)
w Battery Park
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 19 250 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Czesc nazywam sie Angelika. Jak macie jakies pytania to piszcie:
gg: 7024311
e-mail: angelikalisek@wp.pl
rok szkolny w USA
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: